Gdyby nie ten kundel, pewnie bym się już poddała – jak Borys nauczył mnie znów ufać ludziom, nawet po zdradzie sąsiadki
Zaczął się od ucieczki Borysa – krwi na klatce i wycia za drzwiami. Nie chciałam żadnego psa, a tym bardziej problemów, a jednak ten bury kundel wywrócił wszystko do góry nogami. To przez niego musiałam wybierać: zostać, wyjechać, wybaczyć — a nawet pójść na ugodę z kimś, komu przysięgłam nigdy nie ufać.