W tamten wieczór Borys wbiegł w moje życie — i już nic nie było takie samo
Nie zapomnę chwili, gdy Borys rozorał mi rękę swoimi pazurami, uciekając z klatki, którą wniosłam do windy na bloku. W powietrzu unosił się zapach mokrego futra zmieszanego z metaliczną wonią krwi, a echo szczekania odbijało się od klatki schodowej, budząc czujność sąsiadów. Stałam wtedy na granicy łez i złości, nie wiedząc, czy to, co właśnie się zaczyna, nie zniszczy mnie do końca.