Nie chciał, żebym miała psa — a to ona uratowała mi życie
Moje życie po rozwodzie rozsypało się na kawałki, a tata powtarzał, że sama sobie nie poradzę. Pewnego grudniowego dnia pod moimi drzwiami pojawiła się suczka o czekoladowych uszach, ranna i zziębnięta. Dzięki niej musiałam podjąć decyzje, których nigdy bym się po sobie nie spodziewała — i to ona dała mi siłę na nowy początek.