Mój brat przestał się do mnie odzywać, odkąd rodzice kupili mi samochód. Czy zazdrość może zniszczyć rodzinę?
– Naprawdę myślisz, że na to zasłużyłeś? – głos Pawła rozbrzmiał w kuchni jak uderzenie drzwiami. Stał oparty o blat, z rękami skrzyżowanymi na piersi, patrząc na mnie z takim chłodem, jakiego nigdy wcześniej u niego nie widziałem.
Zamarłem z kubkiem herbaty w dłoni. Jeszcze wczoraj śmialiśmy się razem z głupich filmików na YouTube, a dziś… dziś czułem się jak intruz we własnym domu. Wszystko przez ten cholerny samochód – czerwonego Opla Corsę, który od tygodnia stał pod blokiem i świecił nowością. Prezent od rodziców za zdanie matury.
– Paweł… – zacząłem niepewnie, ale on tylko prychnął i wyszedł z kuchni, trzaskając drzwiami swojego pokoju.
Nie wiedziałem, co mam zrobić. Paweł zawsze był moim starszym bratem, tym, który tłumaczył mi świat, zabierał na boisko, bronił przed chłopakami z sąsiedztwa. Teraz patrzył na mnie jak na wroga. Rodzice próbowali udawać, że nic się nie dzieje, ale atmosfera w domu była gęsta jak mgła nad Wisłą jesienią.
Wieczorem usiadłem na łóżku i gapiłem się w sufit. W głowie tłukły mi się słowa Pawła: „Naprawdę myślisz, że na to zasłużyłeś?”. Czy zasłużyłem? Przecież on też zdał maturę kilka lat temu. Wtedy rodziców nie było stać na taki prezent. Teraz sytuacja się poprawiła – mama dostała awans w urzędzie miasta, tata zaczął dorabiać jako kierowca autobusu nocnego. Ale czy to moja wina?
Następnego dnia próbowałem zagadać do Pawła przy śniadaniu.
– Chcesz podjechać ze mną do miasta? – zapytałem cicho.
Spojrzał na mnie z pogardą.
– Nie potrzebuję twojej litości.
Mama westchnęła ciężko i spojrzała na mnie błagalnie, jakby to ode mnie zależało rozwiązanie tej sytuacji. Tata udawał, że czyta gazetę.
Przez kolejne dni dom zamienił się w pole minowe. Paweł wychodził rano do pracy i wracał późno wieczorem. Unikał mnie jak ognia. Kiedy przypadkiem spotykaliśmy się w korytarzu, mijał mnie bez słowa. Czułem się coraz gorzej. Zacząłem nawet żałować tego samochodu.
Pewnego wieczoru usłyszałem przez cienką ścianę jego rozmowę z mamą.
– Zawsze wszystko dla niego! – krzyczał Paweł. – Ja musiałem sam sobie radzić, a on dostaje wszystko pod nos!
– Pawełku, przecież ty też byłeś dla nas ważny… – próbowała tłumaczyć mama.
– Ale nigdy nie tak! – jego głos załamał się. – Nigdy nie czułem się wystarczająco dobry.
Leżałem na łóżku i czułem, jak coś ściska mi gardło. Nigdy nie pomyślałem, że Paweł może być aż tak zazdrosny. Zawsze wydawało mi się, że jest silny, pewny siebie… A teraz widziałem tylko jego ból.
Następnego dnia postanowiłem działać. Pojechałem do pracy Pawła – był mechanikiem w warsztacie na obrzeżach miasta. Stałem pod bramą dobre pół godziny, zanim zebrałem się na odwagę.
– Czego chcesz? – zapytał szorstko, kiedy mnie zobaczył.
– Chcę pogadać – odpowiedziałem drżącym głosem.
– Nie mam czasu.
– Proszę cię… Paweł, ja nie chciałem cię zranić. Ten samochód… Gdybym mógł, oddałbym ci go.
Spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
– Naprawdę myślisz, że chodzi o samochód?
Zamilkłem. Nie wiedziałem już nic.
– Chodzi o to, że zawsze byłem tym gorszym – powiedział cicho. – Ty byłeś oczkiem w głowie mamy i taty. Ja musiałem sam walczyć o wszystko. Teraz jeszcze ten samochód… To tylko kolejny dowód.
Poczułem łzy pod powiekami.
– Paweł… Przepraszam. Nie chciałem nigdy cię zranić. Jesteś moim bratem. Bez ciebie ten samochód nic nie znaczy.
Milczał długo. W końcu westchnął i odwrócił wzrok.
– Może kiedyś ci wybaczę – powiedział tylko i wrócił do warsztatu.
Wracałem do domu z ciężkim sercem. Wiem, że nie naprawię wszystkiego jednym przeprosinami. Ale muszę próbować dalej.
Od tamtej pory minęło kilka miesięcy. Paweł powoli zaczął się do mnie odzywać – najpierw krótkie „cześć”, potem kilka zdań przy obiedzie. Czasem nawet żartuje ze mną jak dawniej. Ale wiem, że coś między nami pękło i już nigdy nie będzie tak samo.
Często zastanawiam się nad tym wszystkim. Czy rodzice powinni byli kupić mi ten samochód? Czy ja powinienem był odmówić? A może to po prostu życie – pełne niesprawiedliwości i trudnych wyborów?
Patrzę czasem na Pawła i myślę: ile jeszcze rodzinnych więzi niszczy zazdrość? Czy naprawdę warto walczyć o rzeczy materialne kosztem tych, których kochamy najbardziej?
Może wy mi powiecie: co byście zrobili na moim miejscu?