Córka naciskała, żebym jeszcze za życia przepisała mieszkanie. Wnuczka myła mi okna i nosiła zakupy, niczego nie żądając
Do dziś mam przed oczami ten wieczór, kiedy moja własna córka usiadła naprzeciwko mnie przy kuchennym stole i zaczęła wyliczać, ile „zaoszczędzimy”, jeśli przepiszę mieszkanie jeszcze za życia. W tym samym czasie to moja wnuczka codziennie wnosiła mi zakupy, stała ze mną w kolejkach do przychodni i pomagała, kiedy już brakowało mi sił, ale nigdy nie poprosiła o nic dla siebie. Patrzyłam, jak moja rodzina rozpada się przez kilka ścian, stary kredens i dwa pokoje, a po mojej śmierci zostało po mnie tylko puste mieszkanie i sądowe pisma.