Kiedy nasz stary samochód umarł pod przychodnią, obca pomoc wywołała większą burzę niż nasza bieda
Stałam pod przychodnią z niedziałającym autem, synem na wózku i córką, która już nie udawała, że się nie boi. Myślałam, że najgorsze są rachunki, leki i codzienne upokorzenie proszenia o pomoc, ale prawdziwy dramat zaczął się wtedy, gdy pomoc przyszła od człowieka, którego wszyscy wokół uznali za zagrożenie. Do dziś wracam do tamtych dni i zastanawiam się, czy ludzie naprawdę bardziej boją się plotek niż cudzego cierpienia.