Gdy wszystko się wali: Polska córka walczy o zauważenie
„Zamknij się w końcu! Ciągle tylko płaczesz, jakbyś była dzieckiem, a masz już prawie osiemnaście lat!” – głos mojej mamy, Zofii, odbijał się echem po całym mieszkaniu, chociaż minęło od tej kłótni już przeszło dziesięć lat. Pamiętam tamten wieczór – siedziałam na podłodze w swoim pokoju na Grochowie, ściskając w dłoniach pogniecione świadectwo z czerwonym paskiem. Marzyłam tylko, żeby mama mnie przytuliła, żeby powiedziała, że jest ze mnie dumna. Ale zamiast tego usłyszałam, że i tak mogłoby być lepiej. Zawsze mogło być lepiej.