Ząbki. O siódmej pod blokiem stała już Gaja. Gdy ją wołałam, leżała nieruchomo w kałuży, z pyska kapała krew, a obok ktoś zostawił drzwi od piwnicy szeroko otwarte.

Za chwilę temat naprawdę się zagęścił: mój pies, bezdomny kundelek, przeżył coś strasznego, a ja wiedziałam, że tym razem nie możemy się wycofać. Od kiedy zostałam wdową i wnuk przestał do mnie przyjeżdżać, trzymałam się ledwie na powierzchni – Gaja jednak złamała tę skorupę. Przez ból, zmęczenie i strach przed stratą, właśnie ona dała mi siłę, by odzyskać swoją wartość i o siebie zadbać.