Czuję jego mokry nos na mojej dłoni, kiedy krew z mojej łydki plami śnieg pod klatką. Znowu uciekł, a ja biegnę za nim w kapciach, potykając się o własny strach i ból. W tej chwili nie wiem, czy bardziej boję się utraty psa, czy tego, co powiem sąsiadom, jeśli znowu zobaczą mnie całą w błocie.

To opowieść o tym, jak kudłaty mieszaniec zmienił moje życie po rozwodzie. Musiałam podjąć trudne decyzje, a pies – chociaż nie prosiłam o niego – uratował mnie przed totalnym upadkiem. Dzięki niemu odnalazłam siebie, ale zapłaciłam za to wysoką cenę.