„To przez Hektora w końcu coś we mnie pękło — ale dopiero wtedy zrozumiałam, co znaczy ocalić siebie”

Od kiedy wpadłam do kuchni za sznupającym w śmieciach Hektorem, świat stanął mi na głowie — dosłownie, bo tego dnia rozlałam własną krew na płytki. Powinnam żałować, że wtedy go przygarnęłam, ale właśnie przez niego byłam w stanie postawić granice rodzinie żerującej na moim spadku. Gdyby nie on, pewnie wciąż udawałabym, że te pieniądze są „nasze”, nie moje.