W środku nocy, z walizką i dziećmi: Moje nowe życie po ucieczce

Dławił mnie zapach jego wódki wymieszany z dymem papierosów, tłumiąc oddech – jak zawsze późno w nocy. „A gdzieś ty łaziła?! Z kim się widziałaś?!” – wrzasnął. Jego czerwone oczy błysnęły w blasku lampki, a ja odruchowo przycisnęłam do piersi Kacpra, drżące sześcioletnie ciało, jeszcze w piżamie z Kubusiem Puchatkiem. Ola spała na kanapie, nieświadoma burzy, która co noc przetaczała się po naszym domu na Pradze. Boże, żeby tylko nie obudził jej, błagam. Który to już raz przewiduję każdy ruch, każde jego słowo, starając się przewidzieć, jak uchronić dzieci? Drżałam ze strachu, w skórze czułam palące ślady tamtych nocy — każdej, kiedy pięść męża lądowała na moim policzku, albo gorzej: na dziecięcej zabawce, którą porywczy gest rzucał o ścianę.