Uciekłam z domu, który przez lata nazywałam obowiązkiem. Dopiero kiedy zamknęłam za sobą drzwi, zrozumiałam, jak bardzo mnie zniszczyli

Stałam w przedpokoju z torbą w ręku, a moja matka krzyczała, że jestem wyrodną córką, bo po latach opieki nad wszystkimi w końcu wybrałam siebie. Przez długi czas oddawałam zdrowie, pieniądze i prywatne życie choremu ojcu, roszczeniowej matce i dorosłemu bratu, który umiał tylko brać. Kiedy psychicznie się rozsypałam, wyprowadziłam się i pierwszy raz postawiłam granicę, choć do dziś słyszę, że jestem egoistką.