Matka i brat chcieli, żebym przepisała swoje mieszkanie na bratową. Kiedy odmówiłam, usłyszałam, że jestem nikim bez rodziny
Siedziałam przy kuchennym stole we własnym mieszkaniu, kiedy moja matka powiedziała mi prosto w twarz, że samotnej kobiecie nie jest potrzebne takie zabezpieczenie jak własne M. Zabolało mnie to bardziej, niż chciałam pokazać, bo to mieszkanie kupiłam i spłaciłam sama, z lat wyrzeczeń, nadgodzin i życia od pierwszego do pierwszego. Dziś stoję między strachem przed utratą rodziny a strachem przed oddaniem jedynej rzeczy, która daje mi poczucie bezpieczeństwa.