Oddałam mamę do prywatnego ośrodka i usłyszałam od rodzeństwa, że jestem wyrodną córką. Nikt nie widział, jak naprawdę wyglądały nasze noce
Pamiętam moment, kiedy mama patrzyła na mnie z lękiem i pytała, czy naprawdę chcę ją oddać obcym ludziom, choć od miesięcy ledwo stałam na nogach ze zmęczenia. Zostałam sama z jej chorobą, lekami, nocnym wstawaniem i ciężarem decyzji, podczas gdy moje rodzeństwo ograniczało się do przelewów i dobrych rad przez telefon. Kiedy w końcu przeniosłam mamę do prywatnego ośrodka, cała rodzina rzuciła się na mnie z oskarżeniami, a ja musiałam wybrać między poczuciem obowiązku a własnym zdrowiem psychicznym.