Usłyszałam przez przypadek, ile jest warte moje mieszkanie. Wtedy zrozumiałam, że syn i synowa nie chcą mnie ratować, tylko sprzedać moje życie
Stałam w przedpokoju z reklamówką ziemniaków, kiedy usłyszałam, jak mój syn przez telefon pyta o wycenę mojego mieszkania. W jednej chwili wszystko, co mówili o trosce, pomocy i rodzinie, zaczęło brzmieć inaczej, boleśniej. Musiałam zdecydować, czy oddam im swoje bezpieczeństwo, czy po raz pierwszy od lat postawię granicę nawet własnemu dziecku.