Teściowa powiedziała przy stole, że „rodzina to krew”, a moja żona spuściła wzrok. Wtedy pierwszy raz poczułem, że w tym domu naprawdę jestem tylko dodatkiem

Siedziałem przy kuchennym stole i słuchałem, jak moja teściowa ustala rodzinny obiad tak, jakby mnie w ogóle nie było. Najbardziej bolało mnie nie to, co powiedziała ona, tylko to, że moja żona znowu milczała, jakby ten temat jej nie dotyczył. W tamtym momencie zacząłem się zastanawiać, czy po tylu latach małżeństwa da się jeszcze żyć w związku, w którym wciąż jest się obcym.