W kancelarii notarialnej zrozumiałam, że mój mąż i teściowa chcieli zostawić mnie z niczym
Siedziałam u notariusza z długopisem w dłoni i dopiero wtedy poczułam, że coś jest bardzo nie tak. Kiedy prawnik wyjaśnił mi, co naprawdę oznacza dokument, który mąż z teściową nazywali „formalnością”, świat dosłownie mi się zachwiał. Musiałam wybrać między świętym spokojem w rodzinie a własnym bezpieczeństwem i pierwszy raz w życiu wybrałam siebie.