Po śmierci taty zostałyśmy z mamą same, z długami i ciszą, która zniszczyła naszą rodzinę od środka

Pamiętam moment, kiedy po śmierci ojca nasz dom nagle przestał być domem, a stał się miejscem rachunków, pretensji i nieprzespanych nocy. Musiałam porzucić własne plany i iść do pracy jako pomoc domowa w Warszawie, żeby ratować mamę i młodszego brata, który z czasem zaczął obwiniać ją za wszystko. Do dziś noszę w sobie poczucie winy i ten odruch, że muszę dźwigać cudze problemy, nawet jeśli moje własne życie rozpada się po cichu.