Usłyszałam od teściowej, że jestem złą matką przy własnych dzieciach, a mój mąż nawet nie podniósł wzroku znad telefonu
Stałam w kuchni z mokrymi rękami i słuchałam, jak teściowa rozlicza mnie z obiadu, porządku i wychowania dzieci, a mój mąż milczał, jakby to w ogóle go nie dotyczyło. Przez długi czas próbowałam być silna, godzić pracę, dom i macierzyństwo, ale w środku po prostu się rozpadałam. Dopiero gdy pękłam na oczach wszystkich i powiedzieliśmy sobie rzeczy, których już nie dało się cofnąć, zdecydowaliśmy się pójść na terapię i zawalczyć o to, co jeszcze zostało.