Kiedy moi biedni rodzice oddali nam wszystko, a bogaci teściowie nawet nie zapytali, czy mamy z czego żyć
Do dziś pamiętam moment, kiedy siedziałam przy stole u teściów i słuchałam, jak tłumaczą nam, że na mieszkanie trzeba sobie zapracować, chociaż dobrze wiedzieli, że ledwo zbieramy na wkład własny. Kilka dni później moi rodzice, żyjący z emerytury i oszczędności po odprawach, położyli przed nami całą kopertę ze swoimi pieniędzmi, a ja poczułam jednocześnie wdzięczność, wstyd i coś, co we mnie pękło na zawsze. Dziś, kiedy wychowujemy córkę, coraz częściej zadaję sobie pytanie, co naprawdę buduje dziecko: bezpieczeństwo dawane przez bogatych, ale chłodnych ludzi, czy ciepło tych, którzy nie mają prawie nic, a i tak dają wszystko.