Wróciłam z pogrzebu i tego samego wieczoru zdecydowałam, że przygarnę dwoje dzieci, choć mój mąż patrzył na mnie jak na wariatkę

Wracając z pogrzebu, zobaczyłam dwoje dzieci stojących samotnie przy bramie i wtedy zrozumiałam, że nie mogę ich zostawić na pastwę rodziny, która już się od nich odwróciła. Jestem matką czwórki dzieci i moja decyzja, by wziąć pod dach osieroconą dziewczynkę i jej brata, rozdarła nasz dom między sumieniem, strachem i pustym portfelem. Do dziś zadaję sobie pytanie, czy serce może wygrać z codziennością, kiedy rachunki, zmęczenie i pretensje rosną szybciej niż nadzieja.