Kiedy usłyszałam, że bez niego nie przetrwam, otworzyłam piekarnię i pierwszy raz od lat naprawdę zaczęłam żyć
Stałam w kuchni z drżącymi rękami, kiedy mój mąż po raz kolejny powiedział mi, że bez niego nie poradzę sobie ani z pieniędzmi, ani z życiem. Przez lata w to wierzyłam, aż pewnego dnia spakowałam torbę, wynajęłam mały lokal i zaczęłam piec chleb dla ludzi z mojej dzielnicy. Gdy wrócił skruszony i błagał o drugą szansę, zrozumiałam, że najbardziej bałam się nie samotności, tylko własnej siły.