Zemdlałam przy zlewie, a mój mąż stał obok i pytał tylko, czy obiad będzie na czas
Pamiętam zimne kafelki pod policzkiem i głos mojego męża, który bardziej martwił się o swój obiad niż o to, że właśnie straciłam przytomność. Przez lata brałam na siebie cały dom, dzieci i tysiąc drobiazgów, aż moje ciało powiedziało dość. Dopiero wtedy w naszym małżeństwie pękło coś, czego już nie dało się dłużej udawać.