Nie wpuściłam ich do mieszkania na Pradze. Do dziś nie wiem, czy ochroniłam siebie, czy po prostu zawiodłam jako człowiek

Stałam w drzwiach mojego wynajmowanego mieszkania na warszawskiej Pradze, kiedy obca rodzina błagała mnie, żebym pozwoliła im wejść choć na chwilę. Twierdzili, że kiedyś tu mieszkali, a ja, rozdarta między strachem a współczuciem, powiedziałam „nie”. Od tamtego dnia wracam do tej sceny bez końca i pytam samą siebie, gdzie kończy się rozsądek, a zaczyna zwykłe ludzkie okrucieństwo.