Pozorowałam własną śmierć, żeby uratować siebie i córkę przed mężem. Do dziś budzę się w nocy, boję się kroków na klatce i zastanawiam się, czy zrobiłabym to jeszcze raz

Pamiętam noc, kiedy siedziałam na zimnych płytkach w łazience, trzymałam zakrwawiony ręcznik przy twarzy i wiedziałam już, że jeśli zostanę, to on nas kiedyś zabije. Uciekłam z córką i zrobiłam coś, czego sama po sobie bym się nie spodziewała — sprawiłam, że wszyscy uwierzyli, że nie żyję. Dziś opowiadam o tym, jak wygląda życie w ciągłym strachu, bez zaufania do policji, ale też o tym, że nawet po piekle można zacząć od nowa.