Ten jeden pysk i cichy stuk jego łap – jak Rufus uratował mnie w grudniowy wieczór na Mokotowie
Jeszcze godzinę wcześniej nie miałam pojęcia, kim jest Rufus, a teraz wciskał mi się pod kurtkę, trzęsąc się i plamiąc krwią chodnik przy wejściu na klatkę. Moje własne życie było ledwo poukładane po rozwodzie i ciągłych walkach z byłym i jego rodziną o pieniądze, a tu nagle wzięłam na siebie nową odpowiedzialność. Wszystko przez jednego rannego kundla, który uparcie wracał pod moje drzwi – i przez niego podjęłam trzy decyzje, których nigdy nie cofnę.