Jak owczarek śląski wtrącił się w moje życie (i nigdy już nie byłam sama)
Na początku byłam przekonana, że nie dam rady opiekować się psem. Po śmierci męża zamknęłam się w sobie, a pierwszy spacer Zuzi był dla mnie jak kara. Dziś wiem, że ona wyciągnęła mnie z ciemnej studni samotności i sprawiła, że znów odważyłam się rozmawiać – nawet z własną córką.