Nie biegnij za ślubem, Martina! Ucieczka spod tyranii przyszłej teściowej—i… wilczura imieniem Borys
W dniu, w którym miałam założyć ślubną suknię, los postawił na mojej drodze bezpańskiego wilczura. Przez niego weszłam w konflikt z rodziną narzeczonego, popsuły się plany, a ja w końcu zaczęłam słuchać własnego serca. Nigdy nie podejrzewałam, że pies może mnie tak wiele nauczyć o granicach, dumie i miłości do samej siebie.