Gdy Figa wbiegła pod samochód na moich oczach, świat stanął w miejscu i tylko krzyk mojego syna obok mnie sprawił, że nie osunęłam się na chodnik.
Moje życie po rozwodzie było uporządkowane, samotne i pozbawione barw aż do dnia, kiedy pojawiła się Figa – kundelka z podrapanymi uszami i nieufnym spojrzeniem. To ona zmusiła mnie do zmiany domu, odnowienia kontaktu z matką i przewartościowania relacji z synem, gdy nagle stanęliśmy przed dramatyczną walką o jej życie. Jej obecność nauczyła mnie, że czasem miłość i odpowiedzialność rodzą się w najgłębszym kryzysie, a przebaczenie – wobec siebie i innych – wymaga odwagi codzienności.