Krew na śniegu: Jak bezpański kundel uratował mnie przed rozpaczą
Pewnego styczniowego poranka zobaczyłem, jak rudy kundel przebiega przez rogatki Łodzi, ślizgając się po zamarzniętym asfalcie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to spotkanie wywróci moje życie do góry nogami i zmusi mnie do podjęcia decyzji, których nie da się cofnąć. Ten pies był świadkiem mojej samotności, winy i czegoś, co śmiało można nazwać drugą szansą.