Kiedy usłyszałam: „Jak pójdziesz do pracy, to odetnę ci pieniądze”, zrozumiałam, że nie jestem żoną, tylko zakładniczką we własnym domu
Stałam w kuchni z kubkiem zimnej kawy i słuchałam, jak mój mąż wylicza mi, ile kosztuję jego życie. Przez lata wmówił mi, że dom i dzieci to moje jedyne miejsce, aż zostałam bez własnych pieniędzy i bez głosu. Kiedy postanowiłam wrócić do pracy jako fizjoterapeutka, w naszym domu pękło wszystko, co do tej pory nazywaliśmy stabilizacją.