Stałam z córką na rękach i płakałam w kuchni, a mój mąż powiedział tylko: „Przesadzasz, każda kobieta przez to przechodzi”
Pamiętam moment, kiedy trzymałam córkę przy piersi i nagle poczułam, że znikam, jakbym przestała być sobą. Najgorsze nie było nawet zmęczenie, tylko to, że mój mąż patrzył na mój ból jak na fanaberię i zwykłe marudzenie. Dopiero terapia i jedna brutalnie szczera rozmowa sprawiły, że zaczęłam walczyć o siebie i o nasze małżeństwo.